O autorze
Wartościowy pokarm, naturalne lekarstwo, cudowny eliksir. Bez konieczności specjalnego przygotowywania – dostępne w każdym miejscu i o każdej porze, zawsze w odpowiedniej temperaturze. Idealnie zbalansowane i dostosowane do aktualnych potrzeb. Po prostu najlepsze!

Mleko mamy na odporność – bez recepty już od pierwszego dnia życia dziecka!

Fot. Leigh Blackall / http://bit.ly/1AEpyG8 / CC BY / http://bit.ly/mamadu
Kształtowanie się pełnej odporności organizmu trwa od kilku do nawet kilkunastu lat. W tym czasie organizm styka się z różnorodnymi zagrożeniami i tym samym uczy się wytwarzać stosowne przeciwciała. Pewną porcję startową „ochrony” noworodek otrzymuje jeszcze w trakcie życia prenatalnego oraz w trakcie porodu, jednak funkcjonuje ona tylko przez kilka miesięcy. Jak to zatem możliwe, że ludzkość przetrwała do dzisiejszych czasów, a kruche i niedoświadczone organizmy niemowląt i małych dzieci mogły rozwijać się czasem nawet w bardzo trudnych dla siebie warunkach?

Rolę wczesnej tarczy ochronnej dla dziecka spełniał i spełnia nadal mleko matki. Szczególnie ważny w pierwszym roku życia dziecka, ale jak pokazują kolejne badania naukowe – nieoceniony również w późniejszym czasie, pokarm matki jest genialnym, wręcz fenomenalnym wytworem milionów lat ewolucji. Jak to wygląda w praktyce? Zacznijmy od samego początku. Wszyscy wiemy, że nowo narodzone dziecko jest obiektem zainteresowania całej rodziny i przyjaciół. Często jeszcze w szpitalu, a później już w domu, wpadają nasi najbliżsi na krótką wizytę i… przynoszą ze sobą całą masę bakterii, z którymi mały organizm musi się zmierzyć. Jak go ochronić? Pierwsze zalecenie brzmi,by mama wszystkich….pocałowała.

Dlaczego? Jeśli wśród gości pojawi się ktoś z ukrytą jeszcze infekcją i „przytuli” do dziecka, mogłoby to być dla niego bardzo niebezpieczne. „Całus” mamy pozwoli natomiast jej organizmowi rozpoznać zagrożenie i przygotować perfekcyjną, zindywidualizowaną szczepionkę, którą poda dziecku w trakcie kolejnego karmienia piersią. Genialne – nieprawdaż? Z tego samego powodu, jeśli to tylko możliwe, mamę dziecka urodzonego przedwcześnie, które przebywa samodzielnie w szpitalu znacznie lepiej jest poprosić, by przyjechała do szpitala, kilkanaście minut „pooddychała” szpitalem i miejscem, w którym znajduje się dziecko, a dopiero potem odciągnęła dla dziecka pokarm, niż by przywoziła pokarm z domu. „Szpitalny” pokarm da dziecku większą ochronę niż „domowy”.


W trakcie spotkań z ciężarnymi często zadaję pytanie: „jaki ma pani plan na ochronę immunologiczną dziecka w 8 miesiącu jego życia?” Niewiele osób początkowo wie, o co pytam, a gdy wejdziemy głębiej w szczegóły, najczęściej pada odpowiedź w postaci sakramentalnego zwrotu: „no tak, ja bym chciała, ale nie wiem czy będę miała pokarm..”. Korci mnie wtedy, by powiedzieć: „dla chcącego nie ma nic trudnego”, ale ten zwrot wybił mi skutecznie z głowy jeden z moich synów, który na taką sugestię (mając dopiero kilka lat) odpowiedział: „no to puść kulę ognia z ręki”.

Odpowiedź najczęściej w takiej sytuacji przeze mnie stosowana brzmi: „w razie problemów niech pani bezzwłocznie szuka skutecznego wsparcia”. I chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jest to wcale takie proste, to wierzę też w to, że im więcej wiemy o fenomenie mleka mamy, tym skuteczniej takiego wsparcia w sytuacjach trudnych szukamy.

Zatem – powodzenia drogie mamy!


Tomasz Chodkowski, prezes polskiego oddziału firmy Medela
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...