Patrycja Sołtysik o karmieniu piersią: Synonim miłości i czułości!

FotoSister
O tym, czym jest karmienie piersią, jak wiele ono znaczy dla Mamy i jej Maleństwa oraz jak ważna jest edukacja i wsparcie młodych Mam tuż po porodzie, w rozmowie z Patrycją Sołtysik – mamą trzymiesięcznego Stasia:)

Jak długo Pani karmi piersią?

Od prawie trzech miesięcy – tyle ile ma Staś;-)

Jak długo Pani zdaniem kobiety powinny karmić piersią?
W jakim wieku dziecko powinno zostać odstawione od piersi?


To sprawa indywidualna każdej mamy i dziecka. Nie lubię tzw. „terroru laktacyjnego” i presji społecznej; za długo / za krótko. Chciałabym karmić Stasia, aż skończy pół roku, ponieważ wtedy zacznie się urozmaicanie jego diety i dodawanie różnych posiłków do jadłospisu. Nie znaczy to, że wtedy przestanę go karmić piersią – oboje to lubimy i myślę, że w odpowiednim momencie sami poczujemy, kiedy należy już z tego zrezygnować.

Czym jest dla Pani karmienie piersią?

Czasem tylko moim i mojego Synka. Synonimem miłości, czułości i przedłużeniem więzi, jaka narodziła się między nami już w czasie ciąży. Czymś jak najbardziej naturalnym. Stasiek uwielbia karmienie, przytulanie się. Te chwile nam obojgu dają wspaniałe poczucie bezpieczeństwa, bliskości.

Czy będąc w ciąży planowała Pani, że będzie karmić naturalnie?

Tak, ale postanowiłam również, że nic na siłę – przecież nie mogłam w pełni zaplanować mojego życia po porodzie! Ja jako dziecko nie chciałam jeść z piersi, więc zakładałam, że mój synek też. Uznałam, że nic na siłę, ale jeszcze w ciąży zakupiłam laktator i butelki Medela Calma. Butelkę zabrałam ze sobą do szpitala, ponieważ jedząc z tych butelek dziecku ssie się tak samo trudno jak z piersi. Wiedziałam, że u mnie pokarm może nie pojawić się od razu i być może trzeba będzie maleństwo dokarmić sztucznym mlekiem. Nie chciałam, aby w razie takiej sytuacji Staś przyzwyczaił się do zwykłych butelek. Staś karmiony jest tylko naturalnie, ale często też odciągam pokarm i chętnie używam Calmy.

Jak Pani ocenia dostęp do edukacji nt. naturalnego karmienia? Czy Pani zdaniem dziś kobiety, które chcą karmić piersią, mają szeroki dostęp do wiedzy na ten temat?

Dostęp do wiedzy jest oczywiście ważny, ale najważniejsza jest fizyczna pomoc i wsparcie. Ja jeszcze w czasie ciąży dostałam od mojego lekarza prowadzącego namiary na położną laktacyjną. Jej wizyta, zaraz po naszym powrocie ze szpitala wiele mi dała. Pokazała jak radzić sobie w różnych sytuacjach, zaprezentowała pozycje do karmienia. Dodała też wiary w siebie, mówiąc: „Ty jesteś jego mamą, wiesz co dla niego najlepsze”. Pomogło mi to nie podchodzić do wielu czynności związanych z pielęgnacją noworodka oraz przede wszystkim jego karmieniem zbyt książkowo. Posłuchałam samej siebie. Dlatego karmię Stasia „na żądanie” –choć nie cierpię tej nazwy! Dla mnie to karmienie „wedle potrzeb”. Gdy ktoś pyta: ile Staś je? Odpowiadam: tyle ile potrzebuje. Nie zastanawiam się nad normami, statystykami. Dla mnie jest ważne, aby mój synek nie był głodny, aby był szczęśliwy, zrelaksowany i czuł, że jest kochany.

Czy w Pani ocenie, kobiety zaraz po porodzie otrzymują dziś wystarczające wsparcie ze strony położnych/lekarzy w zakresie naturalnego karmienia?

Jak wspomniałam, profesor, który prowadził moją ciążę skontaktował mnie z Magdaleną Słaby – wspaniałym doradcą laktacyjnym. Życzę każdej mamie, szczególnie tym, które mają jakieś problemy z karmieniem piersią, aby miały kontakt i wsparcie od takiej położnej. Natomiast w szpitalu spotkałam różne „typy” położnych. Jedna pochwaliła za butelkę Calmę, inna twierdziła, że po co takie wynalazki… No cóż, ja już drugiego dnia po porodzie zrozumiałam, że co położna to opinia… więc muszę decydować sama! ;-) Wsparcie jest i jedno koniecznie trzeba powiedzieć, że choć w różny sposób (czasem nieprzyjemny i powodujący stres), to wszystkie panie zachęcały do naturalnego karmienia. Bardzo jestem wdzięczna położnej, która przywiozła mi Stasia na pierwsze karmienie. Ogromny spokój, zrozumienie i ciepło. Dzięki niej wspaniale wspominam pierwsze chwile Stasia przy mojej piersi.

Co w sytuacji, gdy występują kłopoty z naturalnym karmieniem. Czy Pani zdaniem kobiety, które napotkały problemy z laktacją mają dziś należyte wsparcie ze strony położnych / specjalistów? Czy mimo kłopotów z laktacją kobiety te nie powinny rezygnować z karmienia piersią?

Ja na szczęście problemów dużych nie miałam. Tak jak mówiłam, wsparcie jest bardzo ważne i ja je otrzymałam. Myślę, że kobiety warto zachęcać do karmienia piersią, ale bez presji! Karmienie jest bardzo delikatną, indywidualną i intymną sprawą.

W ostatnim czasie toczy się burzliwa dyskusja nt. karmienia piersią w miejscach publicznych. Temat ten dzieli społeczeństwo na jego zwolenników, jak i przeciwników. Jak Pani odnosi się do karmienia w miejscach publicznych? Czy Pani zdaniem kobiety powinny swobodnie karmić swoje maleństwa w restauracjach, kawiarniach, parkach, galeriach itp.?

Karmienie jest jak najbardziej naturalną sytuacją i nie rozumiem w ogóle problemu, a raczej podejścia, że nie powinno się tego robić w miejscu publicznym. Karmię Stasia w różnych miejscach, restauracjach, kawiarniach, centrach handlowych, a ostatnio nawet na poczcie głównej w Krakowie ;-) Staram się to zawsze robić dyskretnie zapewniając intymność i spokój mojemu dziecku, ale nigdy się nie wstydzę, że to robię.

Próbą zmiany podejścia do karmienia w miejscach publicznych jest charytatywny projekt fotograficzny "Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca", którego ideą jest promowanie wśród kobiet naturalnego karmienia piersią. W projekt zaangażowani są liczni fotografowie, którzy publikują zdjęcia karmiących mam w najróżniejszych sytuacjach.
Jak Pani ocenia ideę projektu "Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca"? Czy Pani zdaniem tego typu akcje mogą zachęcić młode mamy do naturalnego karmienia oraz przekonać je, że karmienie
w miejscach publicznych nie jest niczym złym?


Całym sercem jestem za tym projektem! Obowiązkowo zrobiliśmy sobie ze Stasiem zdjęcia podczas karmienia w ramach „Krainy”! Jeśli chodzi o same zdjęcia to wykonywały nam je Ania i Agnieszka Dziduszkiewicz z FotoSister – czarodziejki oraz zaklinaczki magicznych i ulotnych chwil w życiu. Kampania „Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca” naprawdę niesie za sobą wiele dobrego! Po pierwsze pokazuje naturalność karmienia, jego piękno. Po drugie proszę zauważyć, że na tych zdjęciach wszystkie mamy wyglądają pięknie i kobieco, choć przecież nie są zawodowymi modelkami. Wielu kobietom pełnym kompleksów co do wyglądu ich ciała po ciąży takie zdjęcia pomagają uwierzyć w siebie i zobaczyć własne, matczyne piękno.

Myśląc o atutach naturalnego karmienia, w jaki sposób zachęciłaby Pani młode mamy do karmienia piersią?

Nie jestem specjalistką, więc nie będę wypowiadać się na temat przewagi mleka matki nad sztucznymi mieszankami. Choć dla mnie to oczywiste, że to co naturalne jest lepsze.
A co do samego karmienia piersią, to tak jak ciąża była dla mnie niesamowitym, magicznym czasem – tak powiedziałabym o karmieniu, jako o przedłużeniu tego czasu, pielęgnowaniu bliskości z maluchem. Uwielbiam gdy podczas karmienia mój synek mruczy z zadowolenia albo gładzi mnie swoimi malutkimi rączkami. Jego wtulone ciałko mówi „kocham cię, mamo”.
Takie chwile są bezcenne!
Trwa ładowanie komentarzy...